O autorze
Kierownik Katedry Mody ASP w Warszawie. Autor jej koncepcji programowej i dydaktycznej. Program leader i wykładowca. Z wykształcenia literaturoznawca zajmujący się recepcją „Dziadów" Adama Mickiewicza (z tej okazji nazywany przez znajomych dziadologiem). Zastępca redaktora naczelnego magazynu KMAG. Pracuje w nim od pierwszego numeru. Wcześniej robił z tym samym naczelnym (Mikołajem Komarem) czasopismo A4. Rokrocznie zanurza się w świat marek, brandów i biznesu jako redaktor naczelny polskiej wersji albumu Superbrands.

Oporządzanie słonia, czyli nic do powiedzenia

Nie chce mi się nawet tłumaczyć z tego, dlaczego przez ponad miesiąc nie włączyłem się w modową debatę. Mówiąc szczerze w tej debacie nie miałbym nic do powiedzenia.

Nie miałbym nic do powiedzienia o tym, kto się pokaże, a kto nie na łódzkim fashion weeku i nie sądzę, by ten temat nadawał polskiej modzie potrzebnego jej wymiaru. Mniej mnie interesuje, kto i dlaczego się tam pokazuje. Bardziej natomiast to, co tam pokazuje. Więc spokojnie i bez emocji jeszcze chwilę poczekam. Nie mam nic do powiedzenia na temat programu z udziałem Tyszki i Wolińskiego, gdyż nie jest to program o modzie. Łączenie go z modą przynosi tylko szkody polskiej modzie. Nie mam zamiaru komentować odwiecznej walki części modowego środowiska z piarem Ewy Minge i piaru Ewy Minge z częścią modowego środowiska, gdyż spór ten od dłuższego już czasu niczego nie mówi o modzie.



Chcę być dobrze zrozumiany. Wszystko to są na pewno bardzo ważne tematy. Tylko ja nie chcę, by do nich ograniczał się modowy dyskurs w Polsce. Powinny zajmować one właściwe sobie miejsce we właściwych sobie mediach. Mnie interesuje moda jako bardzo ważne zjawisko w kulturze. Jako wypowiedź o charakterze estetycznym, ekonomicznym, społecznym, edukacyjnym, gospodarczym. Moda kształtuje oblicze współczesnego świata w równym stopniu, co kino, muzyka, sztuka teatr, architektura, dizajn, nauka czy motoryzacja. I nie obce są jej wszystkie te konteksty i sąsiedztwa. Nie obcy też jest jej język i narzędzia, którymi opisujemy wymienione przeze mnie wyżej dziedziny życia.
Wyobraźcie sobie, że o kinie w Polsce nie mówi się publicznie inaczej jak tylko w kontekście sporu Tomasza Raczka z producentami jakiegoś tam filmu? Nie, to jest zły przykład, bo jednak Raczek wystąpił w obronie wartości, jakimi powinien kierować się recenzent filmowy. No, to inaczej: wyobraźcie sobie, że o dizajnie mówi się tylko w kontekście tego, na jakim krześle siedzi która gwiazda, a o nauce tylko dlatego, że doktor X i profesor Y wzięli udział w telewizyjnym konkursie na oporządzanie słonia. I z tego wyciąga się wnioski o kondycji polskiego dizajnu i polskiej nauki. Albo że teatr tonie w publicznej debacie o tym, kto nie pokaże się w tym roku na Warszawskich Spotkaniach Teatralnych i z tego wyciąga się wnioski dotyczące albo reżyserów, którzy nie umieją regularnie przygotowywać premier, albo organizatorów, którzy nie umieją zapewnić obecności na festiwalu dyrektorów największych teatrów świata. Wyobraźcie sobie, że o sztuce piszą przede wszystkim nastoletni blogerzy, pokazując na swoich blogach zajebiste kawałki sztuki, które widzieli na własne oczy. Zdjęcie blogera na tle instalacji lub instalacji na tle blogera wypełniają w całości publiczną refleksję na temat sztuki. Albo na przykład: że rynek motoryzacji funkcjonuje jedynie w rubrykach auto-moto kolorowych czasopism, w których w zamian za możliwość jazd testowych kolorowe dziennikarki kopiują bezmyślnie piarowe teksty. Że nie ma żadnych innych wydawnictw motoryzacyjnych, a o samej motoryzacji nie mówi się inaczej, jak o kolorowym gadżecie. Że motoryzacja wypadła poza obręb tematów gospodarczych codziennych gazet i nikt już nie łączy – nie wiem, dajmy na to: ceny benzyny z transportem.

Nie chciałem się włączyć w taką debatę. A na rzucone przez siebie samego hasło: 3,2, 1… Mów! zareagowałem milczeniem. Bo w tym wszystkim przerażające jest to, że zabierając głos, automatycznie wpisujesz się w taki dyskurs.
Nie znaczy to, że rezygnuje z pomysłu. Pracujemy nad nim, a nawet powiększa się pomału grono osób przystępujących do inicjatywy 3, 2, 1 Mów! Zanim jednak zgłosimy akces trzeba pilnie zbadać kształt bębnów i piszczałek. Nikczemny rytuał pogrzebów!
Trwa ładowanie komentarzy...